Wspomóż nas
Wspomóż nas
Kontakt: tel. 12 378 43 58 , kom. 606 837 302

e-mail: biuro@farma.org.pl
Wolontariat
Wspomnienie o pierwszych wolontariuszach


Drodzy wolontariusze!

 

Piszę te słowa, aby Was wspomnieć, zachęcić do dalszego działania; a nade wszystko - by wyrazić wdzięczność za Wasze serce, trud i zaangażowanie w pracy na rzecz naszej Fundacji.

 

A przy okazji, garść wspomnień.

 

Pracujecie z nami od początku powstania Fundacji. Niektórzy z Was wspierają nas stale od kilku lat. Pojawiacie się regularnie lub tylko od czasu do czasu. Ale w każdym wypadku jest to przemiłe i bardzo dla nas ważne spotkanie. Wasza praca jest dla nas zawsze bardzo konkretną pomocą, bez względu na to, co robicie, kiedy i jak dużo. Nie ze wszystkimi miałam kontakt osobisty, na pewno też nie o wszystkich spotkanych osobach pamiętam. Ale wszystkim dziś jak najserdeczniej dziękuję.

 

Nasz pierwszy wolontariusz miał na imię Krzysztof i prowadził przez co najmniej rok księgowość Fundacji. Wspierał nas też później służąc fachową i bardzo życzliwą poradą. Także – pomagając w wyposażeniu Hostelu.

W tym też czasie nadzwyczaj serdecznym i niebanalnym gestem wykazała się Joasia i Jej mąż, Bogdan. W Ich mieszkaniu, w bloku na III piętrze, powstała „szyta na miarę” (przez Bodgana) terapeutyczna maszyna ściskająca projektu Grandin Temple. Dedykowana Michałowi, ale z intencją pomocy wszystkim innym, potrzebującym, osobom z autyzmem. Uroczyste przecięcie opasującej maszynę wstęgi oraz pierwsze testowanie jej możliwości miało miejsce w grudniu 1999 roku podczas obchodów Europejskiego Tygodnia Autyzmu. To było niezwykle i bardzo wzruszające wydarzenie.
 

Gdy adaptowaliśmy budynek przy ul. Olsztyńskiej (na Hostel), nieodpłatny projekt przygotowała Rysia, architekt. Pomagała także „uporać się” z Sanepidem. A kilka lat później z Jej inicjatywy i przy sporym Jej wkładzie pracy, orkiestra z Darmstadt dała charytatywny koncert na rzecz Fundacji.

Na rzecz Farmy Życia odbył się też koncert z udziałem artystów Piwnicy pod Baranami. To było super wydarzenie i „sztab wolontariuszy”.

 

Przez całe lata najwytrwalszą wolontariuszką, szczególnie „w czasach Olsztyńskiej” była pani Lucyna, wyróżniona zresztą z tego tytułu okolicznościowym DYPLOMEM. Panią Lucynę zawsze można było spotkać w Punkcie Informacyjnym Fundacji, przy okazji konferencji, szkoleń, spotkań, zbiórek publicznych, pikników, itp. Wykonywała prace biurowe, opracowywała regulaminy i programy działania, w tym Program Wspomagania Fundacji Wspólnota Nadziei. Po okresie przerwy, od 2008 roku, pani Lucyna podjęła w niewielkim wymiarze czasu pracę w biurze Fundacji w Więckowicach.

 

Pan Rysiek jest wieloletnim „wolontariuszem od komputerów”, zarówno na Olsztyńskiej jak i w Więckowicach. Do grona wolontariuszy dołączyła również Jego córka Ania, nasza ”specjalistka od strony internetowej” ; z czasem dołączył także Jego syn - Jakub (specjalność: komputery plus strona internetowa). Pan Rysiek uhonorowany został okolicznościowym DYPLOMEM podczas spotkania integracyjnego w CK Rotunda (grudzień 2008).

 

Z kolei panie Basia i Dorotka przygotowały kilka lat temu ambitny projekt finansowany ze środków europejskich w ramach Programu Access. Były to wówczas najlepsze „zdobyte” przez Fundację fundusze na realizację bardzo ważnych i poważnych celów statutowych. Obie Panie przez całe lata aktywnie towarzyszyły i wspierały działania Fundacji; od roku 2008 robią to nadal, pełniąc formalnie role członkiń Rady Fundacji. Realizowane obecnie dwa największe projekty Fundacji to zasługa Basi; spodziewana dotacja na budowę drugiego domu na Farmie ze środków holenderskich to zasługa Dorotki (i Dominiki).

 

Dorota koordynuje także międzynarodową współpracę, pisze wnioski o dotację ze środków FIO oraz w razie potrzeby tłumaczy teksty z języka angielskiego na język polski i odwrotnie, często „na SOS”.

 

Również pani Ewa zajmuje się naszymi tłumaczeniami. Często także „na SOS”. Dzięki Jej pracy mamy, w razie potrzeby, tłumaczenie z pieczątką tłumacza przysięgłego. To naprawdę wielka sprawa!

Przez co najmniej trzy lata mieliśmy „wolontariusza od windy”. Pan Wiesław pojawiał się na każdy nasz telefon i uruchamiał „ chimeryczną”, nie wiadomo dlaczego, windę.

 

Regularni „pomocnicy” to rodziny osób z autyzmem. Nie traktujemy Ich jako wolontariuszy, bo zgodnie z definicją wolontariatu*, ich działalność „na rzecz” nie wykracza poza związki rodzinne (dotyczy ona, choćby pośrednio, osób bliskich: syna/córki, brata/siostry, wnuka/wnuczki, itp.). Wiele z Nich jednakże przyprowadza znajomych i sąsiadów, wolontariuszy. Na przykład pani Danusia, mama Adasia, zwerbowała panią Mirę do uporządkowania wraz z Nią biblioteki Fundacji. Z kolei zwerbowana przez panią Jolę, mamę Ani, pani Bożena, raz w roku, od kilku już lat, przygotowuje podczas Pikniku potrawy z grilla i serwuje je własnoręcznie, z wielkim wdziękiem. Nawet gdy deszcz leje, jak z cebra!

 

Na Farmie pojawiła się również pani Wiesia i Jej zaprzyjaźniona sąsiadka pani Magda. Zasłużyły się bardzo podczas przygotowań do Pikniku z okazji 10-lecia Fundacji, segregując i pakując fanty na loterię. Podziwiałam ich wysiłek związany z dojazdem na Farmę; z Nowego Bieżanowa do Więckowic jest ponad 30 km i jazda środkami komunikacji publicznej zajmowała Im ponad dwie godziny w jedną stronę.

 

Pani Małgosia i pani Ania, na co dzień pracownice Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, przez ponad rok prowadziły w ramach wolontariatu sprawy kadrowe Fundacji. Zorganizowały również aukcję prac po koncercie charytatywnym Enchiriadis Treis Choir z Irlandii.

 

Pan Andrzej jest niezawodnym i z wielką klasą „konferansjerem”, prowadzącym nie tylko aukcje „na rzecz” , ale także innego rodzaju okolicznościowe imprezy Fundacji. Przynajmniej raz w roku bardzo na Niego liczymy!

 

Pani Aka z wielką starannością i zaangażowaniem włącza się do pracy przy organizacji imprez dobroczynnych i aukcji. Liczymy na kolejne pomysły i wsparcie.
 

Pan Marcin zajmuje się od dwóch lat dystrybucją naszych cegiełek- kartek świątecznych. To dla nas duża „wyręka”.
 

Pani Joasia i „Jej dziewczyny” z Hufca Harcerek Kraków-Śródmieście „Orle Gniazdo”, Grupa Młodzieżowa PCK - Społeczni Instruktorzy Młodzieżowi, Grupa Ratownictwa K2 PCK, Czarna Trzynastka Krakowska ZHR oraz Młodzież z Zespołu Szkól Ponadgimnazjalnych im. Wincentego Witosa z Giebułtowa, strażacy z OSP Więckowice – z młodzieńczym zapałem „obsługują” nasze integracyjne imprezy plenerowe i charytatywne koncerty. Niekiedy w wydarzeniach tych wspierają nas także Panie z Pierwszego Klubu Soroptimist International.

Wspomniana wyżej młodzież z Giebułtowa bywa także na Farmie w okresach przedświątecznych przygotowując wraz z uczestnikami zajęć ozdoby choinkowe, palmy wielkanocne, stroiki. Stało się to już swoistą i bardzo sympatyczną tradycją.

 

Kilka lat temu zasłużyli się bardzo studenci z Wyższej Szkoły Zarządzania i Bankowości w Krakowie włączając się w akcję 1% pdof. Do dziś wspominamy, jak studenci rozkładali ulotki Fundacji na miejscach siedzących dla pasażerów, w każdym pociągu ekspresowym odjeżdżającym do Warszawy. Nikt z tego całkiem sporego „sztabu” ludzi nie zawiódł.

 

Wolontariusze „akcyjni” to również osoby kwestujące przed kopalnią soli w Wieliczce, w dawnej Krakchemii (obecnej: Almie) i na terenie dawnego Geanta (obecnego : Realu), a przy okazji zaślubin- przed drzwiami kościołów i w obrębie USC (jak dotąd osiem lub dziewięć Par Młodych zwróciło się do gości weselnych z prośbą o datki finansowe na Fundację- zamiast kwiatów, a nawet prezentów , co zawsze nas wzrusza niepomiernie).

 

Indywidualni soliści, tacy jak np. pani Wika i Jej córka czy pan Michał oraz zespoły muzyczne i taneczne uświetniające coroczny Piknik (zespół Cashmere, YesKiesSirumem, Zespół Folklorystyczny „Modlniczanki”, „Mi-Nutki”, „Radwanki”, Orkiestra Dęta z Zabierzowa) to również nasi wolontariusze. Nawet jeżeli pojawiają się jednorazowo, pozostają we wdzięcznej pamięci.

 

Wśród wolontariuszy są też osoby prowadzące poważne prace projektowe i inne czynności zmierzające do uzyskania pozwolenia na budowę (pierwszego, a następnie drugiego domu na Farmie). Wspomnę dwie: autorkę koncepcji architektonicznej Farmy , a od 2 lat również członka zarządu Fundacji – Duśkę oraz kosztorysantkę - panią Basię.
 

Jak zawsze niezawodni są też pan Jacek i pani Juriana. Ostatnio przygotowali piękny plakat dotyczący 1%pdof, który został przyklejony na dwóch bilbordach przytwierdzonych do siatki ogrodzeniowej posesji przy ul Olsztyńskiej 14 w Krakowie (Hostel).
 

Mamy też w pamięci panią Elżbietę (tłumaczenia), panią Iwonę (redakcja tekstów), pana Wojtka (opracowanie graficzne), pana Przemka (sprzątanie w Hostelu, asystowanie osobie autyzmem podczas wakacyjnego pobytu na Farmie w lecie), panią Monikę (opieka nad uczestnikami, prace polowe), Jowitę, Alusię, Ewę, Małgosię i wiele innych osób (kwesty). Warto wspomnieć, że od czasu do czasu wolontariuszami są także niektórzy pracownicy Fundacji , zarówno Ci z „czasów Olsztyńskiej” jak i z czasów obecnych (Farma). Są nimi także nasi sąsiedzi z Więckowic.
 

Spośród zagranicznych wolontariuszy najbardziej zasłużona jest Irma Donders z Holandii. Od pond 10 lat wspiera nas „duchem i ciałem” , zarówno jako terapeuta jak i fundriser. W 2008 roku uhonorowana została tytułem Dobroczyńcy Fundacji.
 

Z Holandii wywodzi się również Ron Gertsen, pracownik gospodarczy-stolarz (ale też z wykształcenia -pracownik socjalny), który spędził na Farmie łącznie 6 miesięcy, wykonując z uczestnikami zajęć wiele całkiem poważnych prac stolarskich oraz prac polowych. Dzięki Jego pracy mamy na Farmie cztery drewniane altanki, będące zalążkiem wydzielonego na niewielkiej części tego terenu, Ośrodka Rekreacji Plenerowej.
 

Na końcu wspomnę ciepło panią Olę, „stacjonarną” wolontariuszkę z okolic Warszawy; proekologiczną wegetariankę, z niebanalnymi przepisami kulinarnymi w zanadrzu, z których jeden (sałatka ze szczawiu z truskawkami) odnotowany został m.in. w Kronice Fundacji .
 

Ciepło się robi na sercu od tych wspomnień…

 


Pozdrawiam i zapraszam do współpracy. Jak najserdeczniej.

Alina Perzanowska, luty 2010 r.

…………………………………………………………………………………………….

* Wolontariat to dobrowolna, bezpłatna, świadoma działalność na rzecz innych lub całego społeczeństwa, wykraczająca poza związki rodzinno - koleżeńsko - przyjacielskie.